sobota, 19 lipca 2014

Rozdział 5


           Draco najbardziej ze wszystkiego obawiał się właśnie spotkania śmierciożerców. Zjazdy te oczywiście organizował Czarny Pan. Malfoy wiedział, że gdyby Voldemort dowiedział się, że ukrywa Hermionę Granger, byłoby już po nim. Na szczęście bardzo dobrze umiał oklumencję. Swojego czasu nauczył go ojciec za co teraz mu w duchu dziękował. Pierwszy raz od bardzo dawna. 
Wszyscy zaczęli zajmować swoje zwykłe miejsca przy stole. Krzesło obok Czarnego Pana ziało pustką. Bellatriks Lestrange, ciotka Dracona była bez nawet najmniejszych wątpliwości jego najwierniejszą sługą. Została jednak zabita podczas Bitwy o Hogwart. Wszyscy dobrze wiedzieli, że od jej śmierci, Voldemort nie zaufał nikomu tak bardzo jak jej. Gdyby to zrobił miejsce obok niego z pewnością byłoby zajęte. Tak jednak nie było, przez co niektórzy mężczyźni spoglądali na nie łakomym spojrzeniem. 
Czarny Pan pojawił się kilka chwil później. Jak zwykle obrzucił całe towarzystwo surowym spojrzeniem i powoli ruszył w stronę swojego miejsca przy stole. Wszyscy spięli się automatycznie, a Dracona przez krótką chwilę dopadło przerażenie. Był pewny, że On już wszystko wie i zaraz będzie po nim. Po chwili jednak uprzytomnił sobie, że nie może pozwolić, aby zapanował w nim strach. Voldemort mógł to wyczuć, a resztę równie dobrze mógł mu podać jak na tacy. Wziął krótki oddech i uspokoił się. Swoją twarz jak zwykle otoczył maską będąc pewnym, że nie zdradza żadnych emocji. Wbił wzrok w blat stołu tak jak zresztą większość śmierciożerców. 
Najgorsze w tych posiedzeniach było to, że Voldemort przez długi czas milczał. Po kolei obdarzał przenikliwym spojrzeniem każdego ze swoich sług i przyglądał mu się z namysłem. Nikt nie śmiał się nawet odezwać. Draco spostrzegł, że drżą mu dłonie, więc natychmiast zacisnął je w pięści. Marzył tylko o tym, aby skończyło się już to zebranie. Teraz, natychmiast. 
- Gdzie jest Selwyn? - rozległ się nagle po sali lodowaty ton. Wszyscy odruchowo spojrzeli w kierunku pustego krzesła obok Olafa Rosiera. Mężczyzna chrząknął lekko ze zdenerwowaniem
- On... Zajmuje się pewną sprawą. Ktoś ostatnio włamał się do jego domu i Xavier stara się odzyskać kilka skradzionych dokumentów... - wyszeptał drżącym głosem. Voldemort natychmiast znalazł się obok niego. Jego oczy błyszczały złowrogo. 
- Chyba nie masz na myśli papierów, nad którymi kazałem sprawować mu pieczęć? - zapytał z naciskiem. Olaf skulił się w sobie i skinął tylko leciutko głową. 
- Chodzi tylko o dwie kartki, włamywacze nie zdążyli zabrać wszystkiego - dodał po chwili głosem. Czarny Pan zmroził go wzrokiem. 
- Nie trzęś się jak galareta, Rosier. Wstawaj i idź po Selwyna. I powiedz mu żeby nawet nie próbował się wykręcić od rozmowy ze mną. Inaczej będzie czekać go niespodzianka - powiedział z naciskiem. Olaf kiwnął posłusznie głową i ruszył w stronę drzwi. Kiedy tylko je zamknął, słychać było echo jego kroków.
- Czy ty wiesz coś na ten temat, Malfoy? - zapytał niespodziewanie Voldemort. Dracon zamarł na jedną krótką chwilę. Nie pokazał jednak po sobie żadnych emocji i wzruszył ramionami. 
- Wiedziałem o tej kradzieży, Panie. Pomagałem Selwynowi i Rosierowi szukać uciekinierów, ale nie udało nam się - powiedział spokojnym tonem. Czarny Pan spojrzał mu głęboko w oczy. Malfoy zamarł na moment.Na szczęście Czarny Pan bez słowa odwrócił się na pięcie i kazał Yaxley'owi zdać raport. 
Dracon wypuścił powoli powietrze z płuc i dopiero wtedy poczuł jaki naprawdę był spięty. A przechodził przez to wszystko tylko po to, aby chronić Granger.
Tak, on chyba kompletnie zgłupiał.

* * *

Hermiona weszła do łazienki i powoli zaczęła zdejmować z siebie ubrania. Nienawidziła swojego ciała. Brzydziła się nim. Była tyle razy gwałcona, bita... Na jej rękach nadal widniały zaczerwienione ślady po kajdanach, w które skuwał ją Selwyn. Miała okropne rany. Siniaki na brzuchu. Ślady po oparzeniach, szramy. Z trudem mogła spoglądać w lustro. 
Przed oczami nadal majaczyły jej przeróżne sceny, kiedy była więziona w jego domu. Nie mogła w pełni pojąć tego, jak ktoś może być tak okrutny jak on. Bawił się jej strachem, ból napawał go radością. Był okrutny, przerażający. I mimo że Hermiona wyrwała się z jego macek, nadal czasami bała się, że to wszystko może być tylko snem i że zaraz znowu obudzi się w komórce. W jego domu. A on znowu przyjdzie i ją skrzywdzi. 
Granger była silna. Silna niż ktokolwiek inny. Przez Xaviera tak dużo wycierpiała... Nie chodziło już tylko o ból fizyczny. Jej psychika siadała. Była zamknięta przez ponad trzy miesiące i jedyną jej myślą było to że Harry z Ronem z pewnością przyjdą i ją uratują. Nie dziś? To może jutro. Albo pojutrze, ale uratują. 
Nie przyszli. 
Hermiona wzdrygnęła się kiedy poczuła jego zapach. Dusił ją. Próbowała nabrać powietrza, ale nie potrafiła. Jej nozdrza były całe wypełnione zapachem jego ciężkich perfum. Wskoczyła pod prysznica i wylała na siebie cały lawendowy szampon. Nie zwróciła nawet uwagi na to, że myje się w zimnej wodzie. Było to jej obojętne. Jedynie co chciała to pozbyć się tego zapachu. Wzięła do ręki gąbkę i zaczęła szorować swoje ciało. Czuła, że powinna przestać. Z nóg i łokci lały się pojedyncze krople krwi, ale ona tarła dalej. Zapach nie ustępował, a ona nie mogła normalnie funkcjonować, czując go. Złapała mocniej gąbkę i zaczęła szorować szyję i obojczyki z jeszcze większą siłą. Czuła okropny ból, ale był on niczym w porównaniu z tym zapachem. Przestała, kiedy jej całe ciało płonęło i nie miała siły dalej szorować. Zapłakana spojrzała w lustro i poczuła gęsią skórkę. Była w łazience sama, ale oczami wyobraźni widziała, że on stoi tuż obok. Szorstką dłonią gładził ją po plecach, potem szyi, piersiach i brzuchu. Zadrżała. Jego tu niema, jego tu nie ma, powtarzała jak mantrę. Ale on stał tuż obok i uśmiechał się w ten swój przerażający sposób, a jego zapach uderzał do jej nozdrzy z pełną mocą.
Znów przeżywała to od nowa. Ten ból, to upokorzenie. Krzyknęła z bezsilności i zagryzła dolną wargę aż do krwi. 
Nie wiedziała ile czasu minęło zanim wreszcie doszła do siebie. Prawą ręką przetarła powieki, gdyż lewą nie miała siły ruszać. Narzuciła na siebie szlafrok i pospiesznie złapała za mopa. Wytarła podłogę zalaną wodą. Następnie odłożyła wszystko na miejsce, wyrzuciła szampon do kosza i wróciła do swojego pokoju. Rzuciła się w stronę łóżka i zagrzebała w pościeli. Wiedziała, że nie uda jej się już zasnąć. Ale musiałla spróbować.
Przełknęła ze zdenerwowaniem ślinę i wysiliła się, aby zacząć w miarę spokojnie oddychać. Merlinie, jak ona nienawidziła się w tamtej chwili. Spojrzała na swoje posiniaczone nadgarstki i zaśmiała się ochryple. Selwyn zniszczył ją. Zrobił z niej wrak człowieka. Przez niego bała się zasypiać. Śniły jej się koszmary. 
Zacisnęła ręce na swojej różdżce i rozpłakała się. Obiecała sobie, że go zabije. Będzie cierpiał za to co zrobił jej i innym dziewczynom. Będzie go dręczyć za małą Holly, za Janett, której zabił męża i kazał na to patrzeć. Zapłaci za to. Za wszystko co zrobił. 
Hermiona położyła się i zaczęła powtarzać to jak mantrę. Zabiję go, zabiję go, zabiję go. 
W końcu zasnęła.

____________________________________

W tym rozdziale opisałam uczucia Hermiony. Nie mam pojęcia czy mi wyszło. Nie wiem czy dałam radę odtworzyć to wszystko co w niej siedziało. Mam cichą nadzieję, że jednak mi się udało.
Pozdrawiam. 

9 komentarzy:

  1. Ten rozdział jest świetny! Genialnie opisałaś uczucia Hermiony. Jestem pod naprawdę wielkim wrażeniem. Sama nie umiałabym lepiej tego opisać.
    Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.
    Pozdrawiam
    Kaja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc na początku nie byłam pewna jak to ująć, ale cieszę się, że jednak mi wyszło i że Ci się podoba. :D
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  2. Krótki trochę, ale najlepszy jak do tej pory ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem. Postaram się pisać dłuższe, ale nic nie obiecuję :D

      Usuń
  3. Jezu kochany, jak czytałam ten rozdział to aż mnie ciarki przeszyły. Szczególnie druga cześć. O zgrozo! To znaczy, rodział jest rewelacyjny i cudnie opisałaś odczucia Hermiony i przez to był taki smutny i straszny. Trzeba mieć wielki talent, żeby coś takiego napisać, ale mam nadzieję, że ocalisz Hermionę.
    Największa fanka bloga,
    Ella
    http://weasleyowie-w-krzywym-zwierciadle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. "Wow" - tyllko tyle. byłam w stanie wydusić z siebie, gdy to przeczytałam. Zabrakło mi słów i nie wiedziałam jak inaczej określić ten rozdział. Świetny.
    I ty się jeszcze pytasz czy ci wyszedł? ;OO
    No jasne że tak!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, naprawdę? Aż mi się wierzyć nie chce. Dziękuje ♥

      Usuń
  5. 3 miesiące??? Hermiona siedziała u tego gada, przez tyle czasu?
    Bardzo dobrze opisałaś jej emocje. I bardzo dobrze, że Hermiona chce się zemscić za to co ten skurwysyn jej zrobił. A Draco ma jej w tym pomóc!

    OdpowiedzUsuń

Ulica Pokątna

Zwiastun bloga mojego autorstwa.